Po tegorocznych zdarzeniach z mojego życia mam już dość tego. Trzy spotkania. Trzy spotkania z kobietami. Trzy spotkania z kobietami zajętymi, o czym często na początku nie wiedziałem. Na początek przykład sprzed kilku miesięcy:
Sceneria: Wieś
Czas: tegoroczne ferie
Swego czasu umówiłem się z kuzynką na piwo. Jako że kujon to nie ona, urwała się z lekcji, a to że ma lojalne kumpelki to poszły razem z nią. Umówiliśmy się w Warce- napiliśmy się złotego trunku, pogadaliśmy, rozeszliśmy się po kilku godzinkach. Podczas picia laska wysłała do swojego chłopaka esa z mojego koma.
Czas wieczór, sceneria ta sama.
Telefon od nieznajomego nr, odebrałem grzecznie. Nie będę przytaczał konkretów tej rozmowy, w skrócie chodziło o to żebym odczepił się od jego laski, bo już zajęta jest. Oczywiście obiecał ze mną „pogadać” osobiście, a ja życzyłem mu szczęścia w znalezieniu mnie, tym bardziej że nie jestem tam zameldowany.
Jako że rozmowa mnie wyprowadziła z równowagi na najbliższe kilka dni, miałem czas to przemyśleć. Wynik mojej filozoficznej rozmowy sam ze sobą przytoczę później.
Druga sytuacja- moje miasto+ plus miasto przyległe.
Dobra koleżanka od 3 lat. Ja zawsze chciałem coś więcej, lecz wiadomo jak jest, krok do przodu, dwa kroki w tył…
Po ostatnim spontanicznym spotkaniu u mnie w domu(spontanicznym, bo zaproponowała że za trzydzieści minut się spotkamy, a ja piłem właśnie 2 piwo). Posiedzieliśmy u mnie kilka godzin. Ładnie odwieziona(nie przeze mnie) do domu, pisała że było fajnie(bo czemu by miało nie być). Godzina 23- es że właśnie powadziła się z chłopakiem o to że u mnie tyle siedziała.
OK, powadzili się i spokój. Niestety widać chłopak poczuł się zagrożony i pewnie rzucił ultimatum: „albo ja, albo on”. Więc gdy napisałem wczoraj Jej, że drzwi mojego domu są zawsze dla niej otwarte, odpowiedziała że nie może, bo jej chłopak zabronił.
Trzeciej sytuacji nie będę przytaczał, bo sytuacja polegała dokładnie na tym samym.
Zwykły dres po przeczytaniu tych tekstów powiedział by że goście są po prostu zazdrośni i tacy być powinni, ale ten artykuł nie jest skierowany do tej mniejszości narodowej. Wejdźmy głębiej w temat, a najlepiej zajmijmy miejsce FWP(First Woman Perspective). Przyjmijmy że jesteś tą dziewczyną z drugiego przykładu. Masz bardzo fajnego, śmiałego, przystojnego…mniejsza- kolegę. Idziesz do niego, fajnie się bawicie, wracasz do domu a tu zonk- z powietrza leci prosto na Ciebie klatka. Zostałeś zamknięty, drogi czytelniku, a jedyna osoba która ma klucz, jest osoba którą się miłuje z całego serca. Nie odda kluczy za nic, bo przecież to ON czuje się pokrzywdzony, a Ty nic go nie obchodzisz. To że przez niego wali się znajomość wieloletnia dosłownie go zwisa, bo przecież to on jest ważny i niedoceniany. Nawet gdy jest w pracy, nie wypuści z klatki, bo przecież ona go od razu zdradzi. Szkoda że jego samolubstwo przerasta chęć dania drugie osobie wszystkiego tego, co dla niej najlepsze.
A wiecie co w tym jest najgorsze? Że osoba uwięziona zgadza się na to dobrowolnie, godzi się na to żeby być zamknięta, godzi się na palenie za sobą mostów. Facet wyjedzie na miech do pracy, a tu laska nie ma kogo poprosić o wgranie windy na nowo, bo każdego gościa już dawno odesłała z kwitkiem. Lamentuje że żałuje, ahh, jak jej źle, jak niedobrze. Gostek wraca i znów wszystko wraca do normy czyli laska grzecznie wraca do klatki.
Niestety widzę że takie zachowanie ostatnio podchodzi pod normę krajową, to jeżeli się zbierze te wszystkie dziewczyny to powstanie prawdziwe więzienie, wręcz getto…
A najgorsze jest to że one z własnej woli robią sobie krzywdę…
Opublikował/a brateq