Getto XXI wieku – Czyli o zamykaniu lasek na cztery spusty.

kwiecień 15, 2007

Po tegorocznych zdarzeniach z mojego życia mam już dość tego. Trzy spotkania. Trzy spotkania z kobietami. Trzy spotkania z kobietami zajętymi, o czym często na początku nie wiedziałem. Na początek przykład sprzed kilku miesięcy:

Sceneria: Wieś

Czas: tegoroczne ferie

Swego czasu umówiłem się z kuzynką na piwo. Jako że kujon to nie ona, urwała się z lekcji, a to że ma lojalne kumpelki to poszły razem z nią. Umówiliśmy się w Warce- napiliśmy się złotego trunku, pogadaliśmy, rozeszliśmy się po kilku godzinkach. Podczas picia laska wysłała do swojego chłopaka esa z mojego koma.

Czas wieczór, sceneria ta sama.

Telefon od nieznajomego nr, odebrałem grzecznie. Nie będę przytaczał konkretów tej rozmowy, w skrócie chodziło o to żebym odczepił się od jego laski, bo już zajęta jest. Oczywiście obiecał ze mną „pogadać” osobiście, a ja życzyłem mu szczęścia w znalezieniu mnie, tym bardziej że nie jestem tam zameldowany.

Jako że rozmowa mnie wyprowadziła z równowagi na najbliższe kilka dni, miałem czas to przemyśleć. Wynik mojej filozoficznej rozmowy sam ze sobą przytoczę później.

Druga sytuacja- moje miasto+ plus miasto przyległe.

Dobra koleżanka od 3 lat. Ja zawsze chciałem coś więcej, lecz wiadomo jak jest, krok do przodu, dwa kroki w tył…

Po ostatnim spontanicznym spotkaniu u mnie w domu(spontanicznym, bo zaproponowała że za trzydzieści minut się spotkamy, a ja piłem właśnie 2 piwo). Posiedzieliśmy u mnie kilka godzin. Ładnie odwieziona(nie przeze mnie) do domu, pisała że było fajnie(bo czemu by miało nie być). Godzina 23- es że właśnie powadziła się z chłopakiem o to że u mnie tyle siedziała.

OK, powadzili się i spokój. Niestety widać chłopak poczuł się zagrożony i pewnie rzucił ultimatum: „albo ja, albo on”. Więc gdy napisałem wczoraj Jej, że drzwi mojego domu są zawsze dla niej otwarte, odpowiedziała że nie może, bo jej chłopak zabronił.

Trzeciej sytuacji nie będę przytaczał, bo sytuacja polegała dokładnie na tym samym.

Zwykły dres po przeczytaniu tych tekstów powiedział by że goście są po prostu zazdrośni i tacy być powinni, ale ten artykuł nie jest skierowany do tej mniejszości narodowej. Wejdźmy głębiej w temat, a najlepiej zajmijmy miejsce FWP(First Woman Perspective). Przyjmijmy że jesteś tą dziewczyną z drugiego przykładu. Masz bardzo fajnego, śmiałego, przystojnego…mniejsza- kolegę. Idziesz do niego, fajnie się bawicie, wracasz do domu a tu zonk- z powietrza leci prosto na Ciebie klatka. Zostałeś zamknięty, drogi czytelniku, a jedyna osoba która ma klucz, jest osoba którą się miłuje z całego serca. Nie odda kluczy za nic, bo przecież to ON czuje się pokrzywdzony, a Ty nic go nie obchodzisz. To że przez niego wali się znajomość wieloletnia dosłownie go zwisa, bo przecież to on jest ważny i niedoceniany. Nawet gdy jest w pracy, nie wypuści z klatki, bo przecież ona go od razu zdradzi. Szkoda że jego samolubstwo przerasta chęć dania drugie osobie wszystkiego tego, co dla niej najlepsze.

A wiecie co w tym jest najgorsze? Że osoba uwięziona zgadza się na to dobrowolnie, godzi się na to żeby być zamknięta, godzi się na palenie za sobą mostów. Facet wyjedzie na miech do pracy, a tu laska nie ma kogo poprosić o wgranie windy na nowo, bo każdego gościa już dawno odesłała z kwitkiem. Lamentuje że żałuje, ahh, jak jej źle, jak niedobrze. Gostek wraca i znów wszystko wraca do normy czyli laska grzecznie wraca do klatki.

Niestety widzę że takie zachowanie ostatnio podchodzi pod normę krajową, to jeżeli się zbierze te wszystkie dziewczyny to powstanie prawdziwe więzienie, wręcz getto…

A najgorsze jest to że one z własnej woli robią sobie krzywdę…


Przyjaźń damsko – męska – ver 2.0

kwiecień 4, 2007

Temat może być trochę mylący – nie chodzi o możliwość pojawienia się czegoś więcej co może zniszczyć przyjaźń, ale o zainteresowanie się, o to czy w przyjaźni damsko – męskiej można wzajemnie na siebie liczyć, czy może kobiety lubią być górą, być zawsze w centrum zainteresowania :) Jak nic, dziewczyny zawsze oczekują pomocy, oczekują ze facet w przyjaźnij będzie prawie jak “chłopak” – ma wysłuchać, ma doradzić, ma pomóc…. A co się stanie jak odwrócimy sytuacje – nic się nie stanie, ponieważ dziewczyna znajdzie 1000 wymówek by nie pogadać, by nie doradzić :) i wtedy użyje magicznego słówka “przepraszam” po raz 1000 ;) i dla niej jest po sprawie… Jeśli facet musi za coś przepraszać to się musi tłumaczyć, przepraszać itp – dla dziewczyn zawsze to będzie za mało i będzie to wypominała przez kolejne rozmowy, spotkania itp. Moim zdaniem to jest pewien dowód na to kto i jak podchodzi do przyjaźni, dla kogo to słowo coś poważnego oznacza a dla kogo zaczyna znaczyć tylko wtedy jeśli dziewczyna zostaje sama z problemami i nie ma się z kim pogadać. Często można zauważyć jak zaczynają być miłe, słodkie – można wtedy przeczuwać, że zaczną oczekiwać jakiś rad, wyjaśnień no i najważniejsze – czekania na komplementy i na dowartościowanie ich jakie to są super i idealne – oczywiści będą zaprzeczać, że przesadzamy itp.

Aktualizacja :
Kolejna ciekawa rzecz mi się przypomniała… Faceci jeśli usłyszą jakieś “zażalenia” pod swoim adresem to przynajmniej ja próbuje wyjaśnić, skąd te moje “Wady” mogą wynikać, by druga osoba w pełni mnie zrozumiała. A jak jest z dziewczynami – jedno słowo – FOCH. Powiesz coś prawdziwego, a niestety dla niej bolesnego to odpowiedź będzie jednoznaczna – nie rozmawiam już z Tobą. Czy nie można z dziewczynami normalnie porozmawiać bez obawy, że każda krytyka pod ich adresem zakończy się przedwczesnym pożegnaniem?? Moim skromnym zdaniem takie coś jest niemożliwe co moim zdaniem podważa znaczenie słowa przyjaźń – przecież w przyjaźni trzeba sobie pomagać, trzeba wskazywać co źle robimy by się w danej dziedzinie życia poprawić. Jako facet mogę wysłuchać słów krytyki od koleżanki lub przyjaciółki – ale już w podobny sposób swojej koleżance tak nie mogę pomóc by poprawiła swoje niedoskonałości ;) Ale każda dziewczyna chyba uważa się za idealną – oczywiście na każdym kroku narzeka na swój wygląd, powodzenie itp czekając na słowa otuchy.